hutnia.pl

10. Internationales Rennofensymposium Grube Fortuna 2013 za nami!


10.09.2013

Najważniejsze wydarzenie z tegorocznego kalendarium naszych prac rekonstrukcyjnych za nami. W kilku słowach przygotowaliśmy specjalnie dla Was sprawozdanie z jakże bogatego w doświadczenia i owoce pracy sympozjum!

Korzystając z pierwszej wolnej chwili informujemy, iż zespół Projektu HUTNIA w składzie Marcin Marciniewski, Mateusz Marciniewski i Wojciech Sadkowski przy aktywnym udziale Piotra Sepioło, dyrektora Centrum Kulturowo-Archeologicznego w Nowej Słupii, podczas 10. Międzynarodowego Sympozjum Starożytnego Hutnictwa zrekonstruował w celach pokazowych proces dymarski, którego przebieg i uzasadnienie materiałami źródłowymi, szczególnie z dziedziny archeologii i metalurgi, wzbudziły prawdziwą międzynarodową sensację. Konstrukcja pieca i proces pozyskania żelaza oparty na drewnianym trzonie i dmuchu naturalnym, znalazły się w centrum uwagi wielu badaczy i rekonstruktorów obecnych na sympozjum. Konkretne pytania, wnikliwe porównania materiału archologicznego i rekonstrukcyjnego wywołały prawdziwą dyskusję wokół nowego kierunku badań jakie zaproponował zespół Projektu HUTNIA. Jak się okazało po referacie dr Sabine Schade-Lindig (Hess. Landesamt für Denkmalpflege), najnowsze prace rekonstrukcyjne niemieckich archeologów związane z odkryciami "barbarzyńskich" szybowych pieców kotlinkowych celtyckich dymarzy nie wiele różnią się od naszej propozycji. Pozostałości pieców datowane na II w. n.e. i odnajdywane w Niemczech (w niedalekiej odległości od kopalni "Fortuna"), rekonstruowane są podobną do naszej techniką budowy szybu. Oparty na drewnianym szalunku trzon pieca, wykonany z zaplecionych gałęzi obłożonych na zewnątrz polepą, jest łudząco podobny do naszego pieca! Przełomowa rekonstrukcja, jak niemieccy naukowcy nazwali swoje prace, zachwyciła w zeszłym roku podczas jej publicznej odłony, licznych obserwatorów przede wszystkim swoją prostotą i zgodnością z odkrytymi w badaniach archeologicznych śladami. Ciekawostka - wśród entuzjastów najnowszych niemieckich badań rekonstrukcyjnych znalazł się sam prezydent Niemiec - Joachim Gauck. Propozycja Projektu HUTNIA okazała się na tle tych prac szczególnie interesującą dla archeologów niemieckich, fracuskich, holenderskich i austriackich obecnych na sympozjum. Podobieństwo budowy pieca jest oczywiste. Regularne wizyty na naszym stanowisku rekonstrukcyjnym i niekończąca się dyskusja trwająca czasami do bardzo późnych godzin nocych, przybliżyły jak się okazuje mało znaną szerszym kręgom historię i specyfikę starożytnego hutnictwa Gór Świętokrzyskich. Właśnie te rozmowy i przebieg naszych prac rekonstrukcyjnych podczas sympozjum, uzyskanie okazałej łupy i porównanie jej z efektami prac zepołów wyposażonych w potężne elektryczne dmuchawy lub imponujących rozmiarów miechy, przyniosły nieoczekiwany wręcz efekt finalny. Po wystąpieniu Marcina Marciniewskiego podczas ostatniego wspólnego posiedzenia uczestników sympozjum i podsumowaniu prac rekonstrukcyjnych, wspólną decyzją, jednogłośnie ustalono, że kolejne 11. Międzynarodowe Sympozjum Starożytnego Hutnictwa w 2014 roku odbędzie się w Polsce, w Nowej Słupii! Gromkie brawa podsumowujące wspólne prace i plany na nadchodzący rok to największa nagroda jakiej mogliśmy oczekiwać. Wisienką na torcie zaś było nazwanie naszego zespołu przez organizatora tegorocznego sympozjum Holgera Süßa "the real iron makers team". Tak więc wspólny sukces Projektu HUTNIA, Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie i AGH oraz Centrum Kulturowo-Archeologicznego w Nowej Słupii jest wydarzeniem bez precedensu i napawa nas dumą. Składamy przy tej okazji wielkie podziękowania dla p.Władysława Wekera z Pastwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, p.p.Marka Ziacha i Wojciecha Ślęzaka z AGH za kapitalną współpracę, merytoryczną pomoc i skuteczne lobbowanie, które zadecydowało o posadowieniu w Polsce przyszłorocznego sympozjum. Bez nich nie osiągnęlibyśmy takich efektów. Po stokroć dziękujemy!

(...) Nasza uczciwość nie pozwala przemilczeć jednak porażki jaką odnieśliśmy w procesie rekonstrukcyjnym. Nie wszystko poszło po naszej myśli. Pierwszy wsad hematytowej rudy żelaza spreparowanej z nieprawidłową proporcją krzemionki mimo, że -  jak to podsumowali holenderscy rekonstruktorzy - zakończył się perfekcyjną redukcją tlenków do metalicznego żelaza, nie pozwolił na upłynnienie żużla i połączenie się niezliczonej ilości metalicznych kuleczek w gąbczastą łupę. Drugi zaś wsad, którego bazą była limonitowa ruda darniowa otrzymana od niemieckich rekonstruktorów na parę godzin przed rozbiciem pieca, pozwoliła na uzyskanie płynnego żużla i łupy, którą nawet przekuliśmy wstępnie na trzonie naszego pieca. Niestety okazało się, że żelaza w tej jakże pięknej i obiecującej łupie było niewiele - zbyt krótki proces nie pozwolił na właściwą redukcję tlenków zawartych w praktycznie surowej choć upłynnionej rudzie. Wyjątkowo pochlebne opinie o wynikach naszych prac, szereg uwag i wniosków do dalszych prób rekonstrukcyjnych jakimi zasypali nas zagraniczni koledzy były prawdziwą osłodą nieukrywanego przez nas rozczarowania. Powtarzamy więc przy tej okazji - nadal szukamy odpowiedzi na wiele pytań. Mamy jednak pewność, że nie robimy już tego w oderwaniu od najnowszych światowych kierunków badań, a wsparcie i zaufanie jakim nas obdarzono dodają nam energii do dalszych prac. Kolejną ciekawostką jest eksperyment rekonstrukcyjny przeprowadzony wspólnie z holenderskim metalurgiem, podczas którego, w prymitywnym ognisku kowalskim, ze zredukowanego ale niezespolonego konglomeratu żelazistego uzyskaliśmy zespolone żelazo i żużel miseczkowy! Ten wątek, jak i wiele innych będą przedmiotem naszych kolejnych badań i publikacji. 

Zapraszamy do galerii zdjęć z sympozjum. Materiał filmowy jest jeszcze w obróbce więc możemy tymczasowo polecić Wam filmy innych uczestników sympozjum  >>>